Marta, artystka i rzemieślniczka, od lat zajmuje się wyplataniem z wikliny. Choć na co dzień tworzy głównie kosze, od marca intensywnie pracuje nad płaskimi formami, które regularnie prezentuje na wystawach. Jej prace można było zobaczyć m.in. w Warszawie, gdzie pokazywała serię ze zwierzętami, a obecnie część jej dzieł znajduje się na Zamku w Krokowej. Niektóre z nich znalazły nabywców, co zmusiło artystkę do uzupełnienia kolekcji.
Trudna sztuka płaskich form
Mimo pozytywnego odbioru, Marta mierzy się z niezrozumieniem. Często słyszy, że jej prace to „łatwizna” i że nie powinna poświęcać im tyle czasu. Podobne opinie dotyczą wyplatania koszy – dopóki ktoś sam nie spróbuje, nie docenia trudu. „Jestem rzemieślnikiem, szanuję pracę innych i chcę, żeby szanowano także moją” – podkreśla.
Płaskie formy, choć mogą wyglądać na proste, są wymagającym rzemiosłem. Każdy projekt wymaga długich godzin planowania układu witek, bez możliwości improwizacji. Wiklina szybko wysycha i pęka, a zdjęcie gotowej pracy z deski bez uszkodzeń jest niezwykle trudne. Marta musi szybko obcinać gwoździe, których ostre końcówki ranią jej dłonie, a następnie zabezpieczać wszystkie łączenia taśmą, pilnując, by praca się nie rozpadła.
Mistrz i motywacja
Godziny spędzone nad jedną płaską formą Marta przelicza na liczbę koszy, które mogłaby w tym czasie wykonać. Gdy coś idzie nie po jej myśli, denerwuje się i przeklina. Wtedy dzwoni do swojego Mistrza, który zawsze przypomina jej, że wiklina to ciężkie rzemiosło – dla twardzieli. „Marta, przestałaś wierzyć w przeznaczenie? Jeśli tak, to faktycznie rzuć te wiklinę w cholerę, ale jeśli nadal wierzysz, że jest Ci to pisane, to weź się w garść, przypomnij sobie, jak Cię uczyłem, i po prostu rób to, co robisz najlepiej” – mówi Mistrz. Dodaje też, że samo gadanie o tradycji nic nie zmieni – wciąż musi być ktoś, kto będzie to robił i przekazywał dalej.
Po takich rozmowach Marta wraca do pracy z nową energią. Gdy widzi efekt, uśmiecha się i myśli o innym swoim Mistrzu. Zgadza się z opinią, że nie ma rzeczy, której nie dałoby się zrobić z wikliny – i że wiklina jest dla twardzieli.
Źródło: Zespół Szkół i Placówek Oświatowych Województwa Łódzkiego w Łowiczu
Fot. facebook.com

